Ponieważ ostatnio bardzo spadła mi częstotliwość publikacji na blogu, pomyślałam, że może jak się zmobilizuję i coś ruszę, to nabiorę rozpędu? W związku z tym postanowiłam wziąć udział w blogowym wyzwaniu Uli Phelep i przez pięć kolejnych dni wrzucać tu coś niecoś. Powinno mi się udać, tym bardziej, że odpowiedzi na wyzwaniowe pytania są w moim przypadku naprawdę krótkie ;) No to zaczynamy.

Wyzwanie blogowe

Dzień pierwszy: Co bym zrobiła, gdybym miała na koncie w banku 100 tys. złotych?

Ano, nic bym nie zrobiła, zostawiłabym je tam, żeby sobie leżały - jako zabezpieczenie na szkołę moich dzieci. Bo fantastyczna szkoła Montessori, do której chodzą dziewczynki to w tej chwili nasz priorytet i bardzo bardzo mi zależy, żeby mogły się tam uczyć jak najdłużej (najlepiej aż do matury). Cieszę się jak głupia, że udało mi się wyrwać dziewczyny z bagienka polskiego systemu edukacji, i że dzięki temu będą szczęśliwsze, spokojniejsze, pozostaną kreatywne, otwarte i myślące, oraz nie będą miały takiej szkolnej traumy jak ja. Wymaga to niestety pewnych nakładów finansowych, więc te 100 tys. dałoby może trochę spokoju (zapewne złudnego, ale…).

A tu Zuzia i Hania pierwszego dnia szkoły:

Szkoła

4 Responses to “Wyzwanie blogowe dzień pierwszy”

  1. Śliczne masz córeczki. Jak się ma dzieci to już rzadziej marzy się nawet o ekscesach i szaleństwach, a częściej o zabezpieczeniu swojej rodziny.

    Magdalena Aneta (makneta)

  2. Mundurki - tak, tak, tak, jestem jak najbardziej za ich wprowadzeniem, dzieci czy później młodzież wygląda w nich porządnie, widać do jakiej szkoły chodzą, a w szkołach nie ma rewii mody! :)

    Martynosia

  3. o,jak moi chłopcy mają dziewczynki mundurki :)
    pozdrawiam serdecznie :)

    asica.p

  4. Świetny plan, moje dziecko chodzi do beznadziejnej szkoły, ale na ten moment nie mamy innego wyjścia:( mam nadzieję ze nie przeczyta tego nikt z tej szkoły ;)

    wszechstronna craft

Leave a Reply